Krzyk w porodzie – czy jest to potrzebne? Kojarzysz sceny porodowe z filmów? Ja w pierwszych tygodniach ciąży byłam zalana skojarzeniami bólu, strachu, krzyku, przerażenia i traumatycznego przeżycia na skraju wytrzymałości. Takie właśnie przesłanie niosą ze sobą sceny porodu prezentowane na ekranie. Dodatkowo miałam na to nałożony filtr „czego ona się tak drze…?” Też tak masz?

Spokojnie, nie musi być tak źle. Ja ostatecznie wspominam swój poród pozytywnie. Tak, krzyczałam, ale mój krzyk w porodzie był bardzo wspierający cały proces.. Jestem przekonana, że jeśli włożysz pracę i wysiłek w zapoznanie się i zrozumieniem procesu porodu, masz szansę na wspaniałe narodziny. Pełne spokoju, opanowania i pozytywnych doświadczeń z odblokowanymi dźwiękami Twojego ciała.

Zacznijmy od tego, że poród jest czynnością fizjologiczną. Tak samo jak kichanie, kaszlenie, ziewanie, wzdychanie, wydalanie i seks (w pakiecie z orgazmem). I aby ciało mogło zrealizować fizjologiczną potrzebę muszą być spełnione odpowiednie warunki.

Po pierwsze musi być oddech.

Dzięki temu, że robisz wdech za wydechem masz szansę na stworzenie ciśnienia wewnętrznego, które pozwala ciału regulować intensywność „wyrzutu” np. podczas kichania, czy wydalania.

Po drugie hormony.

Jak jest wyrzut adrenaliny to ciężko będzie zrobić kupę, przeżyć orgazm, czy urodzić. Może zauważyłaś, że nawet w trakcie przeziębienia, gdy z nosa leci i głowa boli, jeśli z jakiś powodów musisz stawić się na ważnym spotkani, to ciało się tak mobilizuje, że na godzinę jesteś zdrowa. Ja tak miałam wiele razy. To właśnie robi adrenalina. Wydziela się w sytuacji, gdy za krzakiem czai się tygrys, żeby zorganizować wszelkie zasoby organizmu do walki lub ucieczki. Może dzisiaj nie walczymy z tygrysami, ale sytuacje życia cywilizowanego też generują stresory, a ciało ma wciąż te same mechanizmy i te same hormony. Wniosek jest taki, że nadmiar adrenaliny będzie blokował rozpoczęcie się akcji skurczowej i rozwój porodu.

 

I co z tym głosem?
ból w porodzie
Wyczerpujący krzyk

Jeśli nałożymy adrenalinę, brak zrozumienia procesu, strach i krzyk, będziemy mieć właśnie obraz niczym z filmów. Zobacz jak dużo wyraża sama mina, twarz. Jej napięcia rozlewają się na całym ciele. Łatwo się w tym zapętlić. Nie zgadzasz się na to co czujesz, czujesz zagrożenie, wydziela się adrenalina, rwiesz się do ucieczki, do walki, krzyczysz wołając o pomoc. Całą swoją postawą wyrażasz: „NIEEEE!”

oddech w porodzie
Rozładowujący napięcie i rozluźniający dźwięk

Nie musi tak być, jeśli jesteś merytorycznie i,  co bardzo ważne, również praktycznie przygotowana. Rozumiesz logikę porodu. Wiesz co, po co i dlaczego. Umiesz wesprzeć swoje ciało, psychikę i maluszka. Znasz siebie i wiesz jak się wyregulować aby nie pozwolić na dominację negatywnych odczuć i emocji. Wtedy Twój głos, dźwięk, nawet czasami krzyk w porodzie może być dodatkowym wsparciem, rozładowaniem napięcia, wyrazem rozluźnienia, odpuszczenia.

Podsumowując:

Zauważ, że wszystkie fizjologiczne czynności, wykonywane przez ciało wykorzystują dźwięki. Postaraj się zaobserwować te dźwięki i poczuć ich uwalniająca jakość. Czy podczas robienia kupy, czy podczas kichania, kiedy nie zatykasz nosa. Chcąc nie chcąc jesteś zwierzęciem, ssakiem i rodzisz jak ssak. Poznanie tej strony swojej natury będzie pomocne w porodzie. Uwalniaj dźwięki, nic nie wymuszaj, ale też nie powstrzymuj się „bo nie wypada”. Zobacz jak to jest kaszlnąć na głos, czy ziewnąć i rozdziawić buzię. Bądź czuła dla swoich instynktów i zrozum poprzez świadomą obserwację po co one są w Twoim życiu. Wiele z tego odczujesz również w porodzie. I będziesz wtedy wiedziała co z tym zrobić;)

Poród może być wyjątkowym i pięknym przeżyciem <3